O TYM, DLACZEGO POTRZEBNA JEST MI KONWENCJA ANTYPRZEMOCOWA

Po ostatnich wyborach w Polsce, nikt już chyba nie ma wątpliwości, jak bardzo potrafimy różnić się od siebie poglądami politycznymi. Klimat towarzyszący kampanii wyborczej, a także wynik wyborów, scementowały to, czego oddech czuliśmy już od dawna na plecach. Nasze światopoglądy wydają się być nie do pogodzenia, tak bardzo, jak chyba jeszcze nigdy za mojego życia.

Oczywiście w tym, że się od siebie różnimy nie ma z zasady nic złego. Różnorodność jest piękna, co więcej potrafi być również twórcza i motywująca. Sprawia, że nie jesteśmy masą ludzi bez wyrazu, dla których słowo „bunt” już dawno temu zostało wykreślone ze słownika. Różnice wzbogacają, uczą otwartości, poszerzają horyzonty. Przychodzi jednak taki moment, w którym trzeba powiedzieć STOP.

To już za daleko zaszło.

Po co mi konwencja antyprzemocowa?

W moim świecie nie ma przyzwolenia na żadną przemoc. Słowa o tak szerokim spectrum, że dla jego potwierdzenia nie potrzebujemy podskórnych krwiaków i zaświadczenia z przeprowadzonej obdukcji. Bo przemoc rani nie tylko ciało. Przede wszystkim rani umysł i duszę. Boleśnie, do utraty tchu, niczym stopniowe podduszanie. Kiedy zaczyna brakować tchu, odruchowo szukamy pomocy. To ludzki instynkt przetrwania. „Pomóż mi” prędzej czy później przechodzi przez gardło.

Po to mi konwencja stambulska, zwana częściej konwencją antyprzemocową. Konwencja wprowadzająca pojęcia, które nie zawsze potrafiliśmy samodzielnie zdefiniować. Dokument wskazujący na konieczność przeciwdziałania szkodliwym i krzywdzącym stereotypom, wykluczeniu płciowemu oraz usprawiedliwieniom, jakie wciąż formułujemy dla oprawców neutralizując ich czyny. Akt, który ustanawia mechanizmy umożliwiające monitorowanie krajowych działań w tym zakresie. Dla kompleksowego audytu i cennych sugestii do wypracowania standardów w prawie poszczególnych krajów. Po to mi konwencja. Daje mi nadzieję, że kiedyś zmieni się nasza mentalność, w której pokrzywdzona/y musi być sam sobie winny.

Przemoc domowa zabija

Zabija boleśnie i powoli. Jest tym z najgorszych rodzajów śmierci. Bo nawet jeśli Wasze ciała się zregenerują, Wasze umysły będą cierpieć już zawsze. Przemoc jest zwyczajnie zła, a z jakiś irracjonalnych przyczyn umniejszamy jej wagę. Tak, jak na przykład uczynił to pewien mężczyzna w świecie zwanym Internetem, zadając pytanie – w jego mniemaniu retoryczne – o co tyle szumu, skoro w skali Europy, Polska jest krajem w którym przemoc domowa praktycznie nie istnieje, a problem jest marginalny.

MARGINALNY. Rozumiecie. 

Na dowód swojej tezy załączył mapę ze statystykami, czym udowodnił moją tezę, że nie rozumie, że liczby nie funkcjonują w próżni.

Polska z niskim odsetkiem przemocy wobec kobiet?

Na poziom każdego rodzaju przestępczości wpływa szereg czynników. Najczęściej eksponowanym jest zgłaszalność. I z nią na naszym polskim podwórku jest słabo (jest jeden wyjątek – kto zgadnie jaki?). Przestępstwo znęcania się (w ramach którego mówimy o zjawisku przemocy domowej) należy – podobnie jak przestępstwo zgwałcenia – do kategorii przestępstw wstydliwych. Raczej nie rozpoczynamy pogawędki z sąsiadką lub koleżanką z pracy o tym, jak dnia poprzedniego doświadczyłyśmy przemocy. Dużo krwi upływa na podłodze zanim pójdziemy z tym na policję. O ile kiedykolwiek tam dotrzemy.

Kultura wstydu ma się u nas dobrze. Wstydzą się głównie ofiary, rzadko oprawcy. Dlaczego? Bo bycie ofiarą stawia nas w roli słabych, niezaradnych, pozbawionych sprawstwa i kontroli nad własnym życiem. Nikt z nas nie chce być tak postrzegany. Więc tłamsimy w sobie rzeczy, których powinniśmy się wstydzić – jak to wpajano nam przez lata. Odejście od męża/żony? Kto to widział! Rozwód? To nie po bożemu, przecież przysięgałaś/eś przed Bogiem!

Już na etapie tejże przysięgi wypowiadamy słowa „na dobre i na złe”. A właśnie nie – na „złe” nie powinniśmy się pisać. A eksplorowane do granic możliwości (by nie napisać do porzygu): „Miłość wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma”? Nie. Nie wszystko. Wszystkiego nie powinna.

Gdy przez głowę przewija się myśl, by coś z tym zrobić, by zgłosić, by się uwolnić – zderzamy się ze ścianą. Praktyka rejestrowania czynów w Polsce kuje. Chociaż osławione milicyjne „sprawy pożycia małżeńskiego są sprawą prywatną” odeszło do lamusa, policji brakuje efektywnych mechanizmów działania, realnego i natychmiastowego oddzielenia od kata. Machamy więc ręką w przekonaniu, że niewiele jesteśmy w stanie zdziałać. Zastygamy pomiędzy syndromem sztokholmskim a wyuczoną bezradnością. I tkwimy. Nie odchodzimy, bo nie mamy dokąd. Więc cierpimy.

Nie ma nas w statystykach.

Przemoc domowa? Problem w zasadzie nie istnieje, jest marginalny – słyszymy.

Dlatego potrzebna jest mi – i nie tylko mi – konwencja antyprzemocowa. Bo ja wiem – i Ty też wiesz – że ten problem nie jest marginalny. Najwyższy czas, żeby inni też się o tym dowiedzieli.

 

P.S. Mężczyźni również są ofiarami przemocy domowej ze strony kobiet.

5 1 vote
Oceń artykuł
Subskrybuj
Powiadom o
guest
10 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
TosiMama
TosiMama
2 miesięcy temu

Nasi rządzący mają na ten temat zupełnie inne zdanie. Ci sami, którzy tyle mówią o rodzinie, nie robią nic żeby ją chronić.

Bookendorfina
2 miesięcy temu

Większość przypadków domowej przemocy nie jest zgłaszana, wynika to z różnych przyczyn, leżących po stronie ofiary, świadków, organów ścigania, społecznych uwarunkowań, zatem nie można mówić o prawdziwych statystykach tego bolesnego zjawiska.

Marta
2 miesięcy temu

Brawo za ten tekst! Wiele razy sama pisałam o przemocy, o tym jak się jej brzydzę, o tym, że zawsze jest zła, nie ważne fizyczna, psychiczna, emocjonalna czy ekonomiczna. Mówimy o depresji, zaburzeniach odżywiania, a przemoc nadal nie wyszła z szafy, choć jest w tej samej szufladzie. Jeżeli, ktoś mówi, że polska kobietę obroni polski mężczyzna i nie potrzeba nam tej konwencji, to powinien wyjść ze swojej banki, przejść się po osiedlach, gdzie po dwóch krzykach zamykają się okna w mieszkaniach, żeby są siedzi nie słyszeli, co po nich następuje…

Katarzyna
2 miesięcy temu

Trudny temat, ale mam inne zdanie. Z uwagi na te różnice pozostawię uzasadnienie swojej decyzji tylko dla siebie. Pozdrawiam

Olga
2 miesięcy temu

Aż byłam w szoku, widząc wyniki wyborów. Ale jak widzę, nasi rządzący raczej patrzą a to, co widać, i co jest”ładne”, niż to, co w tle i niekoniecznie pasujące do ich światopoglądu.

Świat karinki
2 miesięcy temu

Ja się szczerze boję co będzie dalej, bo teraz to a za chwilę będzie obraz jak z „opowieści podręcznej”

Po prostu MAMA
Po prostu MAMA
2 miesięcy temu

Temat przemocy jest bardzo złożony. Ale jak słyszę po raz 5, 6…10, że Halyna wycofała zgłoszenie, bo ona tak bardzo kocha Janusza i on ją, to sobie myślę, że ta konwencja nic nie zmieni.

adam
2 miesięcy temu

Wypowiedzenie jej byłoby dużym błędem. Pod płaszczykiem konwencji rozgrywa się walka o stołki.

10
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x