MAGIA ŚWIĄT. TRAGEDIA W TRZECH AKTACH

Święta w trzech aktach. Boże Narodzenie. Socjośledztwo

Rozpoczynamy festiwal wbijania na czas szpilek pod płaszczykiem troski, targowisko próżności, tyrady zawstydzenia i mikroupokorzeń serwowanych pomiędzy barszczem ukraińskim a rybą po grecku. To wszystko wśród najbliższych, rodzącego się Jezuska i atmosfery rodzinnej serdeczności. Czyli tak, jak mówi tradycja. Ot, „magia świąt”.


Tragedia w trzech aktach

Dokopać tak mocno nie potrafi nikt inny, jak własna rodzina. Ona jest bowiem zawsze „kryta”. Zbrodni na samoocenie dokonuje w białych rękawiczkach. Wszystko, co mówi i co robi, wynika przecież z troski. Rodzina martwi się o Ciebie tak bardzo, jak nikt inny. Rodzina chce przecież dla Ciebie najlepiej, jak nikt inny.

Jak literalnie NIKT.

Jak nawet Ty sam/a, byś nie chciał/a.

Rodzina wyraża to czasem w niezwykle wyrafinowany sposób, z jakichś przyczyn uznając, że świąteczny czas jest do tego najlepszym z możliwych. Ta tragedia dla wielu rozgrywa się w więcej niż trzech aktach.

Akt 1: Bodyshaming

„Schudłaś? A co ty taka blada jesteś? Niejedzenie mięsa ci nie służy. Ludzie od zawsze jedli mięso, teraz jakaś dziwna moda. Myślę, że masz anemię. Kiedy ostatni raz robiłaś badania? Twojemu mężowi pasuje, że jesteś taka chuda? Chuda jak szkapa. Wyglądasz jak szkieletor. Jak wypasiony wróbel. A może Ty masz anoreksję? Albo bulimię? Nieładnie być takim chudym. Ubrania na tobie wiszą. Nałóż sobie jeszcze. Musisz jeść więcej. Wiatr cię przewróci, takie z ciebie chucherko.

O! Przytyłaś! W końcu! Te kilka kilogramów dobrze ci zrobiło. A może ty jesteś w ciąży? Nie? Szkoda. Zdecydowanie masz pełniejsze kształty, mąż pewnie zadowolony? W końcu ma za co złapać! Chyba rozmiar twoich spodni o co najmniej dwa oczka poszedł w górę? Powinnaś zakładać mniej obcisłe ciuchy. To niezdrowo, tak dużo jeść. Może zamiast krokieta nałożę ci sałatkę? Bez majonezu jest. Musisz o siebie zadbać, bo mąż cię w końcu zostawi. Cholesterol sobie zbadaj. Spróbuj trochę schudnąć. Dam ci namiar do dietetyka cioci Reni, jej bardzo pomógł. Przecież kiedyś tak dobrze wyglądałaś”.

Akt 2: Rozród

„Powinniście już pomyśleć o dziecku. Zegar biologiczny tyka. Nie będziesz młodsza. Praca? Nie zając! Znajdziesz najwyżej inną. Musisz się spełnić jako matka. Bycie matką to najważniejsza rola kobiety. Jak to nie chcesz mieć dzieci? To samolubne i egoistyczne. Kto ci na starość poda szklankę wody? Pamiętaj, że trudniej zajść w ciąże po trzydziestce.

Jesteś w ciąży? Super, gratulacje! Jaka płeć? Szkoda, że nie syn. Mąż pewnie zawiedziony? Jakie imię wybraliście? To niezbyt ładne. Może dajcie po prababci? A kiedy planujecie drugie? To może teraz trzecie? Czwarte dziecko w drodze?! Nie przesadzacie? Jesteście pewni, że dacie sobie radę? Nie za dużo tych dzieci? Jak wy się utrzymacie? Nie myślisz o powrocie do pracy? Przecież kiedyś byłaś taka ambitna”.

Akt 3: Mansplaining

„Dziewczynko, jeszcze masz za mało lat, by to zrozumieć. Chętnie ci wyjaśnię tak, żebyś była w stanie to pojąć. Nadal nie rozumiesz. Lepiej zajmij się tym, na czym się znasz. Może udasz się z ciocią nałożyć ciasta na paterę? My sobie z wujkiem porozmawiamy sami o polityce. Nie masz racji. Zamiast biegać po ulicach z transparentami, posłuchałabyś mądrzejszych od siebie. Jeszcze wiele nauki przed Tobą, żebyś mogła pojąć, jak działa świat. Męski świat. Tyle lat już po nim stąpasz, a nadal nic nie rozumiesz. Dobrze, że wy – kobiety – nas macie”.


„Magia świąt”

Od kilku lat mówisz często „w tym roku nie czuję tych świąt”. Zwalasz to na brak śniegu, zbyt wysoką temperaturę powietrza, pojawiający się już z początkiem listopada świąteczny asortyment w supermarketach, a w tym roku – na pandemię. Myślę jednak, że „magia świąt” jest Ci daleka z zupełnie innych przyczyn.

Nie czujesz jej, bo mało który z Twoich bliskich zadaje sobie chwilę refleksji, czy składane przez niego życzenia, są tak naprawdę Twoimi życzeniami. Bo po raz setny odpowiadasz na pytania „co tam właściwie studiujesz i kim będziesz z zawodu”, wiedząc, że tak naprawdę nikogo nie interesuje to na tyle, by chciał to zapamiętać. Bo znowu podsuwają Ci pod nos kompot z suszu, zdziwieni, że nie chcesz go pić, choć nienawidzisz go odkąd skończyłeś/łaś 10 lat. Nie czujesz „magi świąt”, bo wylewają się na Ciebie pytania, czy jesteś w ciąży/czy masz zamiar być w ciąży/kiedy będziesz w ciąży, choć żaden z pytających nie jest Twoim ginekologiem ani mężem. Bo w prezencie dostajesz książkę kucharską, chociaż nie cierpisz gotować.

W dodatku podczas świąt dowiadujesz się, że cera Ci się pogorszyła, bo przecież nie masz lustra w domu i nie miałeś/łaś, jak tego zauważyć. Że jesz za dużo. Że jesz za mało. Za mało pijesz alkoholu. Za dużo pijesz alkoholu. Że powinnaś/ieneś więcej się uśmiechać. Że musisz spoważnieć. Jesteś zbyt skoncentrowany na pracy. Za dużo czasu poświęcasz rozrywkom. Niewystarczająco opiekujesz się psem. Nie możesz traktować psa, jak dziecko.

Ach, ta nasza dobrotliwa krytyka! Co byśmy bez niej zrobili? Jak moglibyśmy przeżyć ten „magiczny” czas bez rozważań nad cudzą wagą, przyrostem zmarszczek i planami rozrodczymi?

„Magia świąt” to atmosfera. Radosna, spokojna, przyjemna, kojąca. W tym przepisie nie znajduje się szczypta ignorancji, łyżka arogancki i chochla braku taktu.

Maski od święta, maski na święta

Jeśli podczas świąt szambo niezręczności wylewa tak, że żaden żel do udrażniania rur tego nie powstrzyma, pamiętaj, że nie musisz się tłumaczyć ze swoich wyborów, tylko dlatego, że ktoś dokonał innych.

Może jesteś z tych, którzy wchodząc w masce na rodzinne spotkanie, szybko zorientują się, że nie będą jej zdejmować. Choć zniknie bawełniany materiał ze świątecznym nadrukiem, na twarzy zostanie ta niewidzialna maska.

Maska „wszystko jest super”.

Maska „byleby przetrwać”.

5 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Kasika
11 dni temu

Jezu, to jest tak bardzo prawdziwy wpis! Jeszcze niech ci każą coś ugotować – oczywiście wyłącznie w celu skrytykowania, że cos zrobiłaś nie tak. Ahh, te słodkie dziecięce czasy, kiedy człowiek taplał się w śniegu, czekał na pierwszą gwiazdkę i myślał tylko o dobrym jedzeniu i książkach czekających pod choinką (nie kucharskich!) :((

1
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x